żebym to ja wiedziała, czego pragnę …

Dodano 3 czerwca 2012, w Bez kategorii, przez autor

Błażko otrzymał diagnozę psychiatryczną: całościowe zaburzenia rozwoju nieokreślone – spektrum autyzmu (dokładniej: ma wiele cech dziecka autystycznego, ale też wiele cech dziecka prawidłowo się rozwijajacego). Czekamy na orzeczenie z poradni psychologiczno – pedagogicznej żeby rozszerzyć terapię synka, szczególnie o integrację sensoryczną.
Integracja w przedszkolach to mit, przekonaliśmy się na własnej skórze, a ściślej mówiąc na skórze naszego dziecka. Zmieniamy przedszkole, bo Błażko nie jest mile widziany w obecnym.
Od stycznia pracuję jako urzędnik, umowa do końca czerwca i wszystko na to wskazuje, że zostanie przedłużona. Na brak zleceń dodatkowych też nie narzekam, ale chyba muszę je ograniczyć, bo na wszystko nie starcza czasu.
A mój związek z Arturem … wali się. Nie potrafimy się dogadać. Sama nawet nie wiem czy chcę się dogadać.
Potwory z przeszłości wracają.

 

Lista spraw do załatwienia w tym roku …

Dodano 8 listopada 2011, w Bez kategorii, przez autor

Najwyższy czas podjęć decyzję o terapii. Nie poradzę sobie sama, to już wiem, koszmar powraca. Mam wrażenie, że niszczę związki, w których jestem. Prawie w ogóle nie daję się dotknąć Arturowi.

Błażej sprawia problemy w przedszkolu, jest nadpobudliwy, nie uznaje sprzeciwów, ma problemy ze snem. „Ciocie” przedszkolanki zaproponowały konsultację w poradni psychologiczno – pedagogicznej.

I jeszcze praca. Muszę wrócić na etat, bo czekanie na klientów nie jest moją dobrą stroną. Więc szukam pracy, działalność projektowa pozostanie jako dodatkowe zajęcie.

Gubię się …

 

Demony trudno pokonać …

Dodano 12 września 2011, w Bez kategorii, przez autor

Ale walczę … na razie sama. Ostatnie pół roku obfitowało w wydarzenia, które wcale nie pomagały pokonać demony. Gołowąs nie mieszka już z nami. Dość długą ciszę w eterze przerwała burza, podczas której pchnął mnie na drzwi wykrzykując „zabiję Cię”. Artur kazał mu się wyprowadzić do matki. Stwierdził, że za daleko to zaszło i nie wyobraża sobie, abyśmy mogli dalej razem mieszkać.
Teściowie są oburzeni tym jak zachował się Artur, tylko nikt nie jest oburzony tym jak zachował się jego syn.
W odwecie z Gołowąsem są problemy, ma sprawę w sądzie za pobicie kolegi. Artur próbuje wszystko ratować zaprowadzając go do psychologa. A matka umywa ręce, Gołowąs mieszka z babcią.

Moja współpraca zawodowa z „kolegą” została zakończona z dnia na dzień. Przypominam, że to on mi zaproponował współpracę, a potem bez uprzedzenia podziękował przed wyjściem do domu i na drugi dzień wymienił zamki do biura. Nie boli mnie fakt, że to się skończyło, ale sposób w jaki to zrobił.

Tak więc jestem zmuszona sama o siebie zadbać. Muszę sama szukać klientów, wziąć się w garść, pokonać lęki i działać. Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny?

 

Bulimia powraca

Dodano 5 lutego 2011, w Bez kategorii, przez autor

Coraz częściej odwiedzają mnie demony z przeszłości. I tak się zastanawiam dlaczego. Czy za dużo obowiązków wzięłam na siebie, a raczej nie mam wyjścia i muszę je brać? Czy przerasta mnie rola matki? Czy wreszcie niezbyt atrakcyjna atmosfera w domu spowodowana relacjami z Gołowąsem (która ostatnio nawet się poprawiła)? Czy po prostu wszystkie wyżej wymienione czynniki wpływające na nasz związek z Arturem i odbijające się czkawką na naszych wszelkich relacjach mnie tak przygnębiają? Brak mi sił, brak mi motywacji i chyba brak mi wsparcia …

 

Mały potwór …

Dodano 22 grudnia 2010, w Bez kategorii, przez autor

Życie we dwoje to nie jest bajka, to ciężka harówka. Trzeba nad związkiem pracować codziennie . Trochę jakby lepiej, ale jeszcze dużo nam brakuje żeby wyjść na prostą.
Błażej zamienia się w potwora. Fochy wszelkiego rodzaju są na porządku dziennym, a słowo „nie” chyba na stałe zagościło w jego słowniku (póki co dość ubogim). I jeszcze do tego próby uciszenia rodziców ręką (czyli plaskacz w mamy czy taty twarz). Nie wiemy jak nad nim zapanować, nie wiemy co robimy źle.
Do nowego zawodu już przywykłam. Na razie nie ma z niego więcej korzyści finansowych niż z poprzedniego, bo frycowe trzeba w ofierze złożyć, ale przynajmniej się rozwijam. I przede wszystkim mam więcej swobody jeśli chodzi o organizację czasu pracy.

 

Z daleka ode mnie …

Dodano 9 października 2010, w Bez kategorii, przez autor

Albo moje małżeństwo przechodzi kryzys, albo ja nie nadaję się do życia w związku. Gołowąs stał się zapalnikiem awatur między nami. Nie potrafimy ze sobą rozmwaiać, a już na pewno nie potrafimy rozwiązywać problemów. Tyle razem przeszliśmy, z dużo większych pułapek życiowych udało nam się wyjść zwycięsko, a tu … porażka. Nie wiem co dalej z nami będzie.

 

Synek mamusi …

Dodano 1 sierpnia 2010, w Bez kategorii, przez autor

Nie pamiętam kiedy
tyle pracowałam (chyba ostatnio na studiach zarywałam noce by wykonać jakiś
projekt zaliczeniowy). Praca na etacie w urzędzie to zupełnie inna bajka. Już nawet
uruchomiłam projekt oszczędnościowy w kuchni tzn. szybko, bez zbędnego wczuwania
się w wykwintność potraw.

Ale przynajmniej nie mam czasu myśleć o głupotach, „kryzys”
naszego małżeństwa chyba trwa nadal. Nie możemy się dogadać, Artur włączył
myślenie o sobie i zapomina, że inni też mają potrzeby. Ja uparcie uciekam
przed jakimkolwiek kontaktem z Gołowąsem, działa na mnie jak płachta na byka.

Błażko zaczyna kumać o co chodzi z nocniczkiem, gdy biega
bez pieluszki korzysta z niego kiedy potrzebuje. Gorzej gdy ma majteczki na
tyłku. Trochę późno pojął nocniczkownie, ale podobno każde dziecko ma swój
rytm. Mało gada, za to zmaminsynkował się. Rozczula mnie gdy obejmuje mnie jedną
ręką, jak kumpel kumpla.

 

biznes mały, a czasu jeszcze mniej …

Dodano 16 czerwca 2010, w Bez kategorii, przez autor

Czy ktoś kto rozpoczyna działalność gospodarczą może powiedzieć, że ma dużo czasu?
Czy ktoś kto ma kochanego dwulatka w domu może powiedzieć, że brakuje mu szczęścia?
Gdyby nie ten maluch trudno byłoby się pozbierać w pewnych sytuacjach.

 

Gdzie dawna ja?

Dodano 4 kwietnia 2010, w Bez kategorii, przez autor

Pochłonięta jestem nową pracą, a raczej ambicje nie
pozwalają mi spokojnie przejść z nią do porządku dziennego. Chcę jak najwięcej
się nauczyć, by móc swobodnie robić to co sprawia mi przyjemność, dlatego w
domu czytam, przeglądam i pracuję. Artur nie jest tym zachwycony.

Chyba w ogóle nie jest mną ostatnio zachwycony. Nie możemy
się dogadać. Nie jestem oczywiście bez winy, nie spełniam jego oczekiwań. Kryzys?
Albo marne relacje z Gołowąsem odbiły się na naszym związku.

A mojego kochanego aniołka ktoś chyba podmienił? W zamian
dostałam zbuntowanego niespełna dwulatka.

W związku z powyższym, kwituję: nie można mieć wszystkiego.

 

Kolejny rok …

Dodano 4 stycznia 2010, w Bez kategorii, przez autor

Co przyniósł 2009? Przede wszystkim radość obserwacji jak rośnie syn i zalążek zmian kolejnego roku czyli: nowe nazwisko (dowód odbieram w połowie stycznia), nowa praca (zaczynam od lutego).

W grudniu zaczęłam również kurs projektowania wnętrz, żeby wzbogacić wachlarz swoich kwalifikacji i przyznam szczerze, że mnie to wciąga. Mam tylko nadzieję, że uda mi się łapać zlecenia na projekty aranżacji, aby się w tym realizować.

2010 to ostatni rok przed trzydziestką – zapowiada się przełomowo. Oby obfitował w małe sukcesy, a nie w ogromne porażki.